Załóż bloga Zaloguj się



Strajkowo - srajkowo

17:41, 05/27,2008

Dziś po raz pierwszy w życiu uczestniczyłam w strajku, który mogę podsumować jednym słowem: SRAJKOWO. Nigdy się tak normalnie nie wymęczyłam bezczynnością co dziś. Niektóre towarzystwo grona nauczycielskiego nie całkiem inspiruje mnie do wspólnej konwersacji...i coż - straj to męka. Męka bezczynności.

Jeszcze w trakcie pojawiła się regionalana telewizja, by nakręcić jakiś materiał...znów jakąś beznadzieje...bo kurde profesjonalizm to jakaś utopia dla pseudo dziennikarzy, jęsli w ogóle pracujących tam ludzi dziennikarzami nazwać można... 

Porażka ten strajk...skorzystały tylko dzieciaki.. niespodziewane wolne. Oby tylko odpracować nam tegoż dnia Ministerstwo nie kazało...bo całkiem porażka będzie....

 


 

Sentymentalnie

16:39, 05/25,2008

Będę tesknić..tęsknić za wspólnie spędzanym czasem. Kurcze uwielbiam czas spędzany w gronie znajomych, ba przyjaciół. Bezcenność chwili...

A jutro trzeba wrócić do pracy, codzienności dorosłych. I tutaj jest mi przykro...chciałabym być znów licealistą, no może i studentem. Wrócić do beztroski...małych problemów, które problemami z perspektywy czasu być się nie wydają... 

Nie chcę dosratać, nie mam zamiaru....kocham to wewnetrzne dziecko które ciągle mi towarzyszy.

 


 

Piękny początek :)

22:35, 05/22,2008

Nie mogłam sobie nawet tego lepiej wymarzyć. Weekend zaczął się pozytywnie.....ogromnie pozytywnie. I nie przeszkadza mi nawet angina, która przypałętała się do mnie w ostatnim czasie.

A wszystko dzięki moim kochanym znajomym...to dzięki nim moja buzia sie tak często uśmiecha! Uwielbiam spędzać z nimi czas...choć z racji pracy w róznych miastach nie dzieje się to zbyt często, ale właśnie za to czas spędzany wspólnie cenię jeszcze bardziej.

Dziś wyprawa nad morze...chyba powolutku staje się to taką mała tradycją :) I pierwszy raz w tym roku miałam okazję zaobserwować zachód słońca. Choć chyba wschody ładniejsze są....

Ogromny pozytyw....i buiza mi się ciągle uśmiecha. Lubię to, kocham doświadczać takich emocji.

Piękny początek do kolejnych dni weekendu :)

Jutro kolejne wrażenia, kolejne spotkania, kolejne rozmowy...

Pięknie... 


 

Przymusowy obóz pracy - w godzinke tez można :)

21:00, 05/15,2008

Musze upamiętnić owe wydarzenie... Albowiem dzis zabrałam się za pisanie sprawozdania z realizacji rozwoju zawodowego nauczyciela stażysty. W zasadzie powinnam go oddać do sprawdzenia wczoraj....a dziś przychylny był mi los i uniknęłam konfrontacji z osobą nadzorującą mój staż..jednym słowem...pozytyw...oddaje jutro me dziłania na piśmie..

Oczywiście nie byłoby pośpiechu w pisaniu owego sprawozdania, gdybym wszystko na bieżaco uzupełniała. Ale to do mnie nie pasuje, więc działo sie jak się działo...i dziś stanełam do walki ze słowem pisanym..i powiem, że zadowolona jestem!

Nabardziej podobają mi sie owe spłodzone w wyniku intensywnego myślenia zdania: słabą stroną mojej pracy zawodowej jest prowadzenie dokumentacji szkolnej.  Zdaję sobie sprawę z jej wagi, jednak wciąż przedkładam wartość ucznia jako człowieka, pracę z nim, nauczanie praktyczne nad dbanie o systematyczne i rzetelne dokumentowanie pracy zawodowej.

I oto w tych kilku zdaniach zamięściłąm charakterystykę siebie.... 

Kwintesencja :) 


 

Wysokie obcasy..

19:53, 05/12,2008

Dziś mój mamik wyciągnął mnie do miasta na zakupy..w poszukiwaniu butów dla niej. Wyprawa udana - mamik kupił sobie jakieś pantofelki, choć raczej sandały ten typ butów się nazywa :)

Ale, ale.... dziw, że i ja sobie kupiłam buty... Ze mną to jest tak, że pokaźnych kobiet nie należę, raczej mała istostka ze mnie, i stópka mała jak się okazało. Zawsze myślałam, że mam numer 36/37. Przyajmniej do niedawna tak myślałam... Glany nr 37, trampki 36... innych butów u mnie w szafie brak było... No fakt przechowały się jakieś niedobitki, ale kupione tak dawno, że nie pamiętałam ich rozmiaru, w dodatku założone raz czy dwa, całkiem zapomniane... a Tu okazało się, że ja mam stópkę w rozmiarze 35!!!!! A butów w tym rozmiarze w mej mieścinie jak na lekarstwo..pojedyńcze sztuki i to w dodatku mało misie podobające.. ale w tym "przeoogromnym" wyborze znalazłam...znalazłam jedną parę....

I mi tu teraz przyszło zmierzyć się z małą zmianą...po raz pierwszy w swoim życiu kupiłam buty na obcasie, jak dla mnie wysokim...

Teraz czeka mnie nauka chodzenia... 


 

Może morze :)

18:40, 05/11,2008

I ostatnie godziny weekendu. Słonecznie wręcz letnio się zrobiło. I to zaoowocowało wyjazdami nad morze.

Piątek, sobota, niedziela....morze....słonće.... To jednak lubię. Nałapałam troszkę promieni słonecznych i jakaś lekko czerwoniutka się robię...

Rozleniwiłam się do tego strasznie, i tak sobie pomyślałam, że wakacje mogłyby już być... 

Stęskniłam się za morzem... 


 

Papierkowo...było...i będzie...

20:43, 05/05,2008

Weeken majowy minął...wesoły był...choć niedzielę zaaplikowałam sobie z nosem w papierach i oczami przyklejonymi do monitora... Potwierdziła się zasada, że nie warto róbić wszystkiego na ostatnią chwilę. I efekt - nie do końca jestem zadowolona z moich diagnoz, które trafiły dziś do akt sprawy...

Dziś jakaś rada pedagogiczna - nadzwyczajna niby - odbyła się w szkole. I co nie poszłam, nie miałam ochoty uczestniczyć w posiedzeniu pracowników, jakoś mało absorbujące. fakt zbliża się koniec roku szkolnego i jakaś małą nerwówkę widać nie tylko sród dzieciaków ale i nauczycieli, którzy zaczynają biegać z kartami hospitacji, regulaminami - wszystko do teczek awansu zawodowego. I kurcze ja niedługo dołacze do ich rzeszy. Do końca maja termin, a ja w polu...

Było paiperkowo i znów będzie... 


 

Koniec miesiąca...

18:30, 04/29,2008

Ależ ostatnio zakręcona jestem...to chyba za dużo obawiązków, i jakoś się plącze. Zaczełam olewać swoją pracę, i powiem że nie mam większych problemów z przejmowaniem sie tym. Bardziej absorbują mnie czynności kuratora niż szkoła.

Nie mogę doczekać się końca miesiąca , bo kwiecień straszny był, niech wreszcie się kończy. Jedną z bardziej pozytywnych rzeczy  mi się przytrafiających było zasianie słoneczników. Wreszcie pogoda dopisała, zrobiło się cieplej i mogłam posiać małe cudo, które nadaje mej duszy stałą słoneczność.

I tak czeka mnie pracowita środa...


 

Moje problemy innych...

17:17, 04/25,2008

Masakra jakaś-problemy innych ludzi zaczynają zaprzątać mi mysli i cięzko mi się od nich oderwać. Kurde normalnie doświadczam bycia pedagogiem...lubię to ale nie wiem czy mi się podoba....

Najgorzej jest gdy w głowie krąża myśli: no tak, czy ona nie wie skąd sie biorą dzieci??? to miala być chwila przyjemności, a tu dziecko! Dziecko urodzi dziecko!!!! Myśli owe w głowie a werbalnie: no cóż stało się, i trzeba zastanowić sie co dalej..dwa miesiące do końca szkoły...szósty tydzień...zagrożona ciąża piętnastolatki...

Jakoś jeszcze sama tego nie ogarniam...Niedawno dziewczyna chciała odebrać sobie życie, dziś nowe nosi w sobie...

Co za koleje losu...i jak tu zdystansować sie do tegoż wszystkiego, kiedy nie tak łatwo przestać o tym myśleć..

To takie moje problemy innych. 


 

Chciałam...

21:26, 04/18,2008

Chciałam usprawnić funkcjonowanie jednej z klas, chciałam by za pomocą cotygodniowych spotkań mogli na siebie spojrzeć z innej perspektywy...chciałam by nauczycyli się mówić o tym co w ich zachowaniu im się nie podoba w zastępstwie ciągłego oceniania siebie nawzajem. Chciałam by poczuli, że ktoś się nimi interesuje...całkiem bezinteresownie...chciałam by zobaczyli, że nauczyciele nie są tylko by wyłożyć swoje, zrobić sprawdzian, odpytać, postawić stopień...Chciałam nauczyć ich mówić językiem "żyrafy"....ja chciałam!

I co? Odmówiła mi dyrekcja...jednym słowem szkoda słów....

Chciałam.... 


 

Inny tor...

20:39, 04/15,2008

Obudził mnie dziś świergot ptaków za okonem...pomyślałam nareszcie będzie ciepło...spojrzałam na zegarek a tu czwarta. O nie mówię sobie idę spać dalej...nie ma co...ale chcieć nie znaczy móc. I nie usnęłam. Zastanawiałam się nad mymi dziłaniami kuratora. I nic nowego nie wymyśliłam.

Cztery godzinki później o jakże cięzko mi było się zmotywować do wstania...gdy za oknem ujrzałam szare kolory. Ale poczucie obowiązku wygrało. Dzielnie pomaszerowałam pełnić swoją rolę.

I tak cały dzień...myśli zaprzątają obowiązki, a ciało dopada zmęczenie...

Mam na to mały lek-muzykę, która wypełnia dźwiekami przestrzeń mojego pokoju. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki....która ukierunkowuje myśli na inny tor... 

Dziś odkryłam mała postępującą zmianę w architekturze mego miasta-remont pkp. Tu też coś zaczyna się dziać...może ktoś wreszcie zauważyl, że czasy PRL-u minęly, i jakaś mała kosmetyka się przyda nie tylko modzie, ale także i wnętrzom stacji. 

Inne czasy-inne tory... 


 

Pozytywne zaskoczenie

17:49, 04/11,2008

A zakładałam sobie, że się nie uda, że będzie cięzko i w ogóle, że jakoś tak do kitu! I o jakże mnie pozytywnie zaskoczyły dzieciaki. Ale od początku ...

Podjęłam się próby usprawnienia funkcjonowania pewnej ginazjalnej klasy trzeciej.. Coś się tam nieciekawie dzieje, sami wzajemnie siebie zwalczają, brak jakiejś integracji, dobrej komunikacji. Więc obudził się we mnie mój pedagogiczny zmysł i dziś stanęłam do walki... I o jakże zadowolona z początkowych efektów jestem. Po dzieciakach-ba młodzieży widać było, że im się podoba i zaczynają patrzeć na siebie ciut inaczej..

Jednym zdaniem rzecz ujmując - zajęcia przyniosły spodziewany efekt...mam nadzieje, że nie krótkotrwały...Za tydzień kolejne spotaknie...zobaczymy jak się to poukłada...

Tak jakoś dziś zaskoczył mnie także pozytywnie listonosz... Dostałąm dwa polecone-zlecenie nadzoru. I o jak się zdziwiłam , gdy dostałąm nadzór nad istotami z mego miasta. Do tej pory okoliczne wioski nawiedzałam, jakaś mała zmiana. Ale jaka pozytywna za to!!!

Dostałam jednym łowem zastrzyk energii...takiej pozytywnej, czuje że żyje!!!! 


 

Codzienna niecodzienność

19:23, 04/09,2008

Cóż za dzionek mi się dziś trafił..ze splotem nieprzewidzianych sytuacji. Na miły początek dnia nie mogłam się wyrobić. Wstałam kapkę za późno, a może poszłam spać za póżno i rano problemy były ze wstaniem z ciepłego łóżeczka okupowanego również przez jedną małą kochaną istotę, która zawsze się cieszy gdy mnie widzi.

O jakże mnie Zasokczył mnie widok parku...cały w wodzie... Wylała lokalna rzeka i mały potop się zrobił. Ale mimo wszystko pozytywny całkiem widok..niecodzienny bynajmniej.

A w pracy znów zabrakło,prądu. A w moim przypadku to uniemożliwia pracę. Do mej dyspozycji mam salę bez okien. CZasem zastanawiam się, kto oddał ją do użytku. Ale ma swój klimat i duszę. Jest inna od wszytskich...niewątpliwie.

Dziś pozbyłam się całej wypłaty...ot tak w ciągu jednej minuty....Wytłumaczenie? Dbam o zdrowie i o siebie... 


 

Zapracowana myślami..

22:00, 04/03,2008

Przybywa mi pracy...nie wiem czy mam się cieszyć czy nie...Lubię wyzwania, a tak właśnie jest w przypadku zderzenia z diagnozą. Zawsze istnieje ryzyko, że się pomylisz, coś przeoczysz, wyciągniesz złe wnioski i błędna diagnoza gotowa..i do tego "skrzywdzona" jednostka, której przypisano takie a nie inne zaburzenie, taką a nie inna dewiacje społeczną...

Ale lubię to..naprawdę...daje mi to poczucie realizacji...

Dziś zaczęłam się zastanawiać nad mym dalszym rozwojem zawodowym. I w zasadzie na telefonie do dziekanantu i krótkiej rozmowei sie zakończyło. Jak będzie dalej-się okaże. Pewnie gdzieś wyląduje..i może w końcu zaczne robić notatki, których namiętnie się wystrzegałam na studiach. To może być ciekawe doświadczenie. 

Jutro powędruje znów tą samą drogą do pracy...i ciekawa jestem czy spotkam tego samego człowieka, którego widuje już od trzech dni. Ciekawe...

 

 

 


 

Zatracam się..

20:42, 03/31,2008

Tchnienie wiosny...a ja jakaś rozdrażniona chodzę. Sama nie wiem co jest tegóż przyczyną. Nie wiem, jak i gdzie, co i jak.

Zawiesiłam się...brakuje mi chyba jakiejś szerszej perspektywy...ale sama wybrałam. Nie mam co narzekać. Choc przydałaby się  mi jakaś oskocznia do innej rzezcywistości. 

Gdzieś czuje sie zmęczona i ciągle mi się czegoś nie chce-nie widze efektów własnej pracy. I to mnie chyba najbardziej przygnębia. 

Może się zatracam we własnym świecie...

 


 
RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.