Załóż bloga Zaloguj się



:/

17:46, 06/02,2012

Ależ q****a mam dzisiaj zły dzień. W ogóle chodzę od tygodnia zła,wkurzona. Boli mnie oko...czuje jakieś dziwne pulsowania...coś zaczyna być nie tak....Nie cieszy mnie to wcale :(

W pracy małonie wyszłam z siebie, trzasnęłam drzwiami i nawet nie chce wiedzieć jakie były komentarze po moim wyjściu w pokoju nauczycielskim. Przestaje lubić moją pracę pod koniec roku!!!!!! Wszyscy czegoś chcą, czegoś wymagają...zmówili się czy co?

Do tego wkurza mnie jedna bliska osoba....o jakże mnie wkurza. Małostkowość. Cecha, która zaczyna mnie dobijać u niej. Nie wytrzymam dłużej.

Jeszcze jutro jakaś uroczystość rodzinna mnie czeka........fuck!!!!!!!!!!!! Nie chcę!!!

Chcę znów zacząć  sie śmiać i być pogodna. Chcę dawnej siebie!!!!!!!!!


 

Kto pomoze spełnić marzenie....

10:46, 05/13,2012

Mam jedno, jedyne...nie mogę się uwolnić od niego - bo i nie chcę!!! Stało się ono moim motorem napędowym...myśli krążą wokół niego, działania też...Jakie to marzenie - głośno nie mówię,podobno przynosi to pecha. A w tej dziedzinie mam ogromne szczęście...szkoda, że tylko w tej.

Mój metafizyczny Bóg,chyba mnie nie lubi...coś mi się tak wydaje. Obraza na niego nic nie daje...prośby też nie...obietnice tym bardziej. Kto ma mi pomoć jeśli nie jego przychylność?!? Staram się,próbuję, szukam sposobów by móc zrealizować, sfinalizować to czego pragnę..a tu za każdym razem nic...Czasami mam wrażenie, że jestem jeszcze dalej niż ostatnio...I tak w kółko. Nadziei nie tracę...optymizm mimo wszystko i wszystkim.

Jednak ciągle liczę sobie cichutko w duchu, że znajdzie się ktoś lub coś, kto pomoże...bezinteresownie... Mam wiarę...oby jak najdłużej, ale w krótkim okresie realizacji...OBY.......ktoś tylko pomógł zrealizować jedno jedyne marzenie!!!!

POMOCY!!!!!


 

Czekanie na szczęście...

13:40, 04/14,2012

Jestem, żyje...

Nie odwiedzałam siebie tutaj... moje myśli zaczęłam dzielić z postacią ludzką. W zasadzie u mnie bez zmian - czekam na wakacje...zmienię miejsce zamieszkania. Wyjadę do swojej krainy szczęśliwości...bedę permamentnie szczęsliwa!!!! A tymczasem piję kawę, słucham muzyki...czekam...

Gram(y) w totka...liczę, że kiedyś trafimy. Łatwiej będzie spełnić marzenie. Teraz mam tylko jedno - najważniejsze!!!Moje...jedyne. Reszta okazuje się przy nim tylko chwilowymi zachciankami losu. O jakże chciałbym by los się do nas uśmiechnął...pozwolił na nieskończone szczęście..na swoistą arkadię...

Póki co - czekam na szczęscie...nieustannie niustanne :)))

 


 

Powrót...

20:39, 08/20,2011

Powróciłam...w przenośni i dosłownie.

Od czego zacząć po tak długim czasie? Hm...mijają kolejne wakacje - po raz drugi z rzędu spędzone w Turcji :) Choć pozostały mi już tylko wspomnienia i zdjęcia, to ciągle chcę tam wrócić.Mogę dziś z pełną odpowiedzialnością powiedzieć  - znalazłam swoje miejsce na ziemi!!! I nie jest to moja miescina,mój kraj...Odnalzałam szczęście, nauczyłam się być permanentnie szczęśliwa w odmiennej kulturze. Tutaj bywam szcęśliwa...nie jestem!!!

 Nie byłabym sobą gdybym po raz kolejny nie polątała sobie uczuć. Bo po co prosto,normalnie...? Ja nie potrafię...amoże mnie tego nie nauczono? Jedną nogą w Polsce - rozwijam znajomość, którą powinnam zakończyć. Powód - czas najwyższy powiedzieć sobie do widzenia. Mijanie dobre nie jest. Coś nie współgra.. Bo i nie chce!!!

Powroty bywają trudne....mój chyba się zakończył. Jestem tu...i tu zostać muszę - 10 miesięcy!!!


 

...

14:05, 10/31,2010

Dawno nie pisałam...za pisanie jakoś się nie wzięłam. Dziś nadrabiam za kilka miesięcy...

Zacznę od wzmianki - 20.09 miałam wypadek samochodowy, czołówkę w drodze do pracy. Skończyło się na złamanym nosie, skasowanym aucie i ciągłym oczekiwaniu na odszkodowanie...i tak sobie czekam aż do dzisiaj...

Wakacje - najlepsze jak dotąd...miesiąc w Turcji. Wspomnienia ciągle żywe, żyje dla kolejnych wakacji - perspektywy powrotu do ludzi tam spotkanych, nawiązanych relacji...i te relacje w zasadzie przyprawiają mnie o wyrzuty sumienia...

Relacje - socjopata, tak chyba powinnam siebie określić...najpierw cos zrobie potem pomyśle, i w efekcie końcowym wyrzuty sumienia. Od wczoraj je mam...a to wszystko przez realcje łóżkowo - towarzyskie. Czas chyba zacząc porządkowac troszke swoje życie  i ..... no własnie...i.. w zasadzie niby nic się nie stało, a jednak się wydarzyło...

Czas dorastać....

PS.


 

Zaskoczenia....

15:02, 06/20,2010

Niedosypiam ostatnio...i nie z powodu, że dużo pracy, dużo na głowie. Po prostu późne powroty do domu, mało snu i zmęczenie materiału mnie dopada.....Odpocznę sobie już za chwil parę. Tymczasem wracając późnymi wieczorami, by nie powiedzieć nocą natrafiam na dziwne sytuacje...

W piątek (choć sobota już była) przed mym domem, na podwórku akcja wtaczania do auta pijanego człowieka miała miejsce. Niby nic, ale tym człowiekiem, który zaniemógł i leżał na mym trawniku był dyrektor konkurencyjnego gimnazjum. Towarzyszyło mu inne grono dyrekcyjne - w tym mój dyrektor. O jakie było jego zdziwienie gdy podeszłam do wspomnaianej grupy z pytaniem czy coś się stało i czy może pomóc? Usłyszałam Pani Kasiu niech Pani idzie do domu. Zabawne w tym wszystkim jest reakcja zaskoczenia i niedowierzania grona na moją odpowiedź, że to ja własnie tu mieszkam gdzie całe zamieszanie ma miejsce.

A dziś towarzyszącą grupie Panią dyrektor spotykam w lokalu wyborczym w składzie komisji. Dziwnie mi się przygląda...pewnie jeszcze dziwniej zacznie, gdyż jutro podanie do jej szkoły o pracę składam. 

A wczoraj wyciągnięta na piwo...nienajlepiej się bawiłam. Za sprawą pewnych osób...usilnie chcących dosiąść sie do stolika. Ale nauczyłam się też wczoraj jednego, ze tak naprawdę nie znam osóby którą myślałam, że już poznałam. Zaskoczyła mnie...i raczej nie pozytywnie. Podumowując dziś idę wcześniej spać...

Głos oddany, obowiązek spełniony....


 

Muzycznie

19:21, 06/07,2010

Dziś muzycznie..

Cholernie mi się podoba....ciekawe dlaczego? :)))


 

Chaotyczne wspominki

16:07, 05/29,2010

Wczoraj w mej mieścinie pierwsza tego roku burza miała miejsce. Niby nic dziwnego, zważywszy na porę roku, ale mimo wszystko wiosna tego roku owej wspomnianej pory roku nie przypomina. Zimno, chłodno, pada... W sumie jak pracuje się 42h w murach szkolnych to taka pogoda nie wadzi, choć nie umiejsza to odczuciu, że słońca pragnę, słońca mi trzeba...

Trzy dni temu, gdy otwierałam garaż, by móc wprowadzić auto, moim oczom ukazał się ślimak winniczek. Niby nic dziwnego bo takie zwierzątka żyją, ale ja ostatni raz takiego ślimaka w podstawówce widziałam...a tymczasem on na mym podwórku pełza. I ma się dobrze...Samotnik taki...Ciekawe na ile zagości? Obserwuje jego postępy w zwiedzaniu podwórka...zbyt wielkich nie uczynił. Pozytywnie, jego codzienny widok wywołuje uśmiech na mej twarzy...

Dziś zainstalowałam program do wydruku świadectw...nie mam jakoś weny na ich wypełnianie. Pewnie chcieć mi się nie będzie chciało... Idę na łatwiznę-przygotuję sobie wszystko wcześniej i tylko wcisne w pewnym momencie drukuj. I gotowe będzie. Jakoś specjalnie się tym nie przejmuje... Choć wiem, że pracy powinnam zacząć szukać...i nawet nie mam czasu by sie za to zabrać. Czas pokaże jak to się wszystko poukłada. Na razie na brak zajęcia nie narzekam...

Dziś jeszcze mam zamiar na poszukiwania sukienki wyruszyć. Zapisałam się na bal gimnazjalistów...i w jakiejś sukience wypadałoby się pokazać. Kurde będzie mi brakować niektórych dzieciaków, a może i już młodzieży... Polubiłam ich przez te trzy lata. Za niektórymi będę nawet tęsknić. 

:) Chaotyczne me wspominki :)

 


 

Umiar wskazany...

11:01, 03/27,2010

Obudził mnie dziś deszcz...a tak liczyłam, że powtórzy się pogoda z wczoraj... ciepło, słońce! Niestety nie zawsze jest tak jakbym tego chciała...

Wczoraj chciałam krzyczeć... wkurzyłam się... Nie lubię stawać między wyborem dwóch znajomosci... Jeden z nich nie przepada za drugim...a ja? Ja lubie oboje... Nie waże ich wartości na wadze, dla mnie są rónowartościowi. I tak mam odkąd pamiętam. A wczoraj - wieczór zapowiadał sie fajnie... Perspektywa wypadu na piwo, wspólnych rozmów... Gdy tu nagle słysze, że ktoś nie ma ochoty się z kimś spotakć i w ogóle stracił chęć na wcześniej przedstawionę perspektywe wieczoru. Pomyślałam - moze przekonam, namówie... Nie miałam aż takiej siły przebicia. O 20. wróciłam do domu...zła, wkurzona, zdegustowana....

Efekt całej wczorajszej atmosfery wieczoru jest taki, że dziś nie mam ochoty widzieć się z ową postacią. Zajme się rozchodzeniem cisnących mnie butów. Czyżby małą analogia do całej sytuacji? Może.... może muszę odpocząć od widoku pewnej buzi, rozmów... 

Umiar wskazany...

 


 

Spokojna

19:01, 02/19,2010

Siedzę w mym pokoju...w spokoju siedzę... weekend się zaczął - niewątpliwie. 5 dni pracy nawet nie wiem kiedy minęło, jakoś szybko zleciało. Chciałabym móc sobie pospać jutro, ale niestety... Mam rozdanie dyplomów. Nawet fajnie, choć nie chce mi się jak cholera. Pewnie jak dojade na miejsce będę myśli zaprzątać dywagacjami jak tu się urwać z tej czekającej mnie imprezy okolicznościowej. Coś mi się wydaje, że będę zmęczona tym niewykorzystanym czasem... Choć jeden pozytyw z tej wyprawy będzie - spotkam się z moim przyjacielem!!! O jakże się cieszę...

 Tymczasem dopijam popołudniową kawę...wielki kubek póki co mnie pokonuje....

:) Pozytywnie spokojna jestem :) 

 


 

Bałwanowo :))

17:26, 02/12,2010

Zima nie odpuszcza, śnieg pada...a moim atrybutem stanie się chyba łopata. Dziś przedpołudnie wykorzystałam by ulepić bałwana. Przypomniały mi się lata dzieciństwa, gdy uwielbiałam tę zabawę... Bałwan powstał dość szybko, sprawnie poszło..ozdobiłam go odrobiną dorosłości...kapslami od piwa zamiast węgielków. Jak było się dzieciakiem to jakoś łatwiej przychodziło znajdowanie czarnych węgielków, wyproszenie marchewki od mamy bądź sąsiadki i jakiś psi garnek zawsze się znalazł. A teraz? Wszystko poukrywane przed dorosłym człowiekiem...zarezerwowane dla świata dziecka....Choć bałwan stoi :)

Hm....weekend się zbliża, po którym do pracy trzeba będzie wrócić...Nie chce się chcieć...ale zachcieć się będzie musiało. 


 

Stan ducha

17:55, 01/27,2010

Czekam na ferie z utęsknieniem...w dodatku coś mi się poprzestawiało i cały czas wydaje mi się, że to dziś czwartek jest. Może dlatego, że wolnego potrzebuję...potrzebuję resetu z udziałem alkoholu, dłuższego snu niż codzienna pobudka o 6.00. I niech wreszcie ta zima sie skonczy-słońa pragnę, ciepła mi trzeba.

Jakiś w dodatku dziwny stan mnie ogarnął... nawet sama go wytłumaczyć nie potrafię....To poczucie, że jestem tam gdzie mnie nie ma, a tam gdzie być powinnam pewnie nigdy nie będę....

I to taki mój sta ducha.... 


 

Zapracowana rzeczywistość

19:41, 11/17,2009

Chcieć coś napisać po tak długiej przerwie... wola jest, myśli są, tylko jak je wszystkie poukładać... Tyle się wydarzyło - i pozytywnego i troszkę mniej optymistycznego też...

 Coż może najważniejsze: dostałam pracę - więc w sumie mam ich na czas obecny trzy. Jakoś udaje mi się je godzić... choć zaczełam robić coś niebezpiecznego, zaczełam przynosić prace do domu. Wytłumaczenia nie ma, zawsze myślalałam, że to jakieś chore i w ogóle, ale w profesji nauczycielskiej to chyba standard.

Lubię moją pracę...lubię stać pod tablicą, tłumaczyć, wyjaśniać... na przemęczenie nie narzekam, choć budząc sie codziennie rano widze w lustrze bladą buzię, podkrążone oczy i niezmiennie usmiech. Gdy zniknie to zacznę się martwić...

Wraz z pracą przyszła jesień...brakuje mi lata...wakacji. Popołudni spędzonych w parku...piwa, wieczorno-nocnych rozmów o wszystkim i o niczym. Nutki szaleństwa...ale na to przyjdzie czas...z pewnością przyjdzie bo wakacje coraz bliżej.

A moja rzeczywistość coraz bardziej zapracowana...


 

:/ ..... :(

18:08, 08/20,2009

Dzień jak codzień, czyli h....zła karma czy jakoś tam... Przeczytałam dziś opis pewnej istoty na gg, i kurde mam to samo ten sam stan z tymi samymi błedami ortograficznymi. Dopadł mnie stan przeddolinowy...głowa boli, plecy bolą...a raczej ich brak.

ech...nie podoba mi sie to wszystko, układy, układziki...a może bardziej to, że zawiodłam się na kolejnej osobie w moim życiu...

Ech....


 

Ku pamięci...

13:28, 07/19,2009
życie może być zabawne i wesołe
pod warunkiem, że nie będziemy liczyli na szczęście

profesor Leszek Kołakowski

 
1 2 3 4 5 6  Następny»
RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.